o co mnie chciałaś zapytać Jacqueline

Autor: Maciej Filipek, Gatunek: Poezja, Dodano: 26 września 2017, 14:57:06

Astronauci ze stacji kosmicznej Mir wypuszczają się.

W sen wchodzą przez głowę, porzucają skafandry.

Byłem pyłem.

 

Inna wersja. Tkałaś wzór i prułaś,

aż sen zaczął przypominać zielono czarną krateczkę.

Dlaczego tak łatwo daliśmy się złapać na ten kolor?

 

Czy na kogoś jeszcze czeka pusta forma po naszych embrionach.

Na pępowinie wybiegliśmy w życie.

Mam układy i poparcie zarządu.

 

Czy dostrzegasz to łagodne podobieństwo do ryby.

Przychodzi przełamanie w cechach na moją korzyść.

Chciałbym ci opisać jaka to była przyjemność

chwytać w dłonie o sklejonych palcach.

Patrzeć i nie widzieć okiem krewetki.

 

Od nowa. Tkała wzór i pruła.

Krateczka zielono czarna,

w którą ciągle się łapiemy.

W oczka wypełnione powietrzem.

Narybek ludzkości. Haczyk i przynęta.

 

Usłyszałem imię.

Ktoś mówił z obco brzmiącym akcentem.

Ktoś mówił wyraźnie.

 

Czy foremka, którą wymościłem czeka jeszcze na mnie w łonie?

Krzywdy i ból wyrządzone sobie i innym

są pozbawione kształtu, więc zmienią się jedynie odbiorcy.

Czas będzie ten sam, bez przeszłości i przyszłości.

 

Spojówka. Łza kręci się po krawędzi i rozbija o perełkę oka.

Spojówka to piękne imię dla wróbla,

puka dziobem w szybę i prosi by wpuścić.

Dziobem puka w źródełko tętniące za szybą.

Dodawanie komentarzy zostało zablokowane przez autora.