jesteś z bidula i na wieś nie wrócisz

Autor: Maciej Filipek, Gatunek: Poezja, Dodano: 24 września 2017, 17:36:52

To nie była wina mojego ojca.

To jego przyjaciele od kieliszka

ponoszą odpowiedzialność.

Wlewali mu do gardła alkohol.

I ja w to mocno wierzę utarty schemaciku.

Utarty jak mak do kutii ręką mojej matki.

 

Rozbiłem głowę, mam dziurę niemalże na wylot

w kości skroniowej, lecz nic mnie nie boli.

Nie ma prawa boleć.

I ja w to wierzę utarty schemaciku.

Utarty jak mak do kutii ręką mojej matki.

 

Siedzę na taborecie,

więc nie mam oparcia.

Nie mam oparcia,

bo siedzę na taborecie.

Na krześle moja matka kręci głową

i ja w to kręcenie mocno wierzę jak w przytaknięcie.

Dodawanie komentarzy zostało zablokowane przez autora.