autoportret o cechach karykatury a szkic węglem

Autor: Maciej Filipek, Gatunek: Poezja, Dodano: 19 września 2017, 10:27:34

Moje odbicie w szybie, a za szybą jest ciemno,

a jeśli jest ciemno za szybą to wyraźnie jest przed nią.

Stąd ten kontrast w lewym górnym rogu,

gdzie pada cień rzucony przez glif.

Pajęczynka to ledwie zarys pękniętego naczynka.

 

Ale do rzeczy. W ciemności kwitną rośliny i drzewa.

Puchnie śpiew ptaków, serduszko ptasie dwukrotnie przekręciło licznik,

ale już dzielni chłopcy od motoryzacji zrobią z niego serce niebite.

Z tego lęku ludzie tną się żyletkami, ale nie tak, mówię,

a mówiąc objaśniam i pokazuję. Ostrze prowadzę wzdłuż żył

i otwieram chłopca, który wszedł tutaj przypadkowo.

 

Pokoje są przechodnie, a w każdym z pokojów dwa duże okna.

Od zewnątrz w szybach odbija się walka o światło.

 

Kustosz nie zgodził się, by to muzeum było otwarte dłużej niż zwykle.

Więc moje odbicia schodzą z ram wprost we mnie.

Teraz ramy wyglądają jak skrzynki z ziemią, które czekają,

aż posadzą w nich ziarno. Kiedy zamknę oczy pojawia się palec

i tworzy zagłębienie w glebie. 

 

Kustosz kiwa się znudzony na krześle, a jedynym nieobciętym paznokciem

swojej dłoni żłobi zagłębienie w drewnie oparcia. Pilnuje mnie, kiedy zasypiam.

 

Pilnuje mnie swoim jedynym cierpliwym okiem.

W ujściu źrenicy otworzony chłopiec moczy nogi.

Za oknem ptak rozkłada skrzydła.

Wypełnia swą sylwetką puste miejsce,

małą formę do której tęskniłem.

 

Za oknem ptak rozkłada skrzydła i wtedy opada na nas sen.

Każdy, kto zamknął oczy zbliża się do prawdy,

dopiero pośmiertnie zobaczysz, co było na myśli.

 

Kustosz żłobi linię w siedzisku.

To znaczy, że jest już przed świtem.

Kustosz obcina jedyny dotąd nieobcięty paznokieć,

kiedy z ujścia źrenicy chłopiec wyjmuje swoje nogi,

zaczyna świtać. Odbicia wychodzą ze mnie i wracają w szybę.

Kończy się walka roślin. Światło zaczyna krwawić pomarańczową barwą.

Komentarze (11)

  • Spierdalaj biedaku, smrodzie. Żebyś się chuju wysrać przez tydzień nie mógł. Albo nawet i dwa.
    Gardzę tobą. Kudłata fajo.
    Żeby ci się przez noc odbyt zrósł pajacu

    maciej filipek
    21 lipca 2016, 17:38:11

  • Widzisz, filipku, powyzej masz kwintesencje swego chamstwa i ogolnie intelekutalnego poziomu.

    Z przyjemnoscia stwierdzam jednak,ze pod moim wplywem zgrzeczniales ostatnio.
    Jeszcze bardziej cie podksztalce,synus. Tacy jak ty potrzebuja twardej reki.

  • Dobry jest, ładnie prowadzony. Nie przekonuje mnie ostatni wers, musi być ten rys dramatu?

  • Naprawdę pytam :)

  • Najpierw odpowiem jeżowi przezwierzowi. Przekłamałeś coś ryjku. Otóż mówiąc to nie byłem wówczas podpisany maciejem filipkiem. Bądź skrupulatny. Niestety muszę cię oświecić przy okazji, jak twoją córeczkę Coco luxy. To tylko twoja iluzja, że władasz światem. Jeśli twój język będzie taki jak zacytowałeś, mój znowu dorówna tego poziomu. Jeśli jesteś grzeczny, ja jestem grzeczny. To prosta zasada, na którą masz wpływ tyle o ile. Tzn. swoim zachowaniem, ryjku jeżu przezwierzu.

    Pani Beato, to dobre pytanie. Na które warto poszukać odpowiedzi.

  • "Przekłamałeś coś ryjku". hahahaha!, oj, trzesa sie porcieta, trzesa!

  • Oj, nie mogę teraz jeżu trząść podciętymi, bo trzymam w ręku pistolet. Mam strzelanie na celność i skupienie. Sorry, znowu cię nie posłuchałem.

  • #porciętami

  • podciętymi porciętami? oj ta podswiadomosc, filipku, zdradza cie hahahaha
    Wtret o pistolecie glupkowaty, a mial byc taki smieszny!

  • Nie jest ani głupkowaty, ani śmieszny, ale za to prawdziwy, jeżu przezwierzu, ryjku.

  • "ryjku"? latwy jestes w tresurze, juz powtarzasz za panem, hahahahahaaha!

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się